RSS
 

Czekanie

26 sty

Styczeń dni podobne, jeden do drugiego.
Zaczynają się plątać,
Kiedy koniec, kiedy początek,tego wątku.
Następny dzień czekania od początku.
Czekasz na wyznaczony termin wizyty,
Okazuje się że minęła właśnie wczoraj,
Chociaż było zapisane,
Ale w naszej pamięci był alzheimer panem.
Czekasz cały rok na te wizyty do lekarzy,
Tylko choroba w naszym organizmie nie czeka.
Harcuje ile tylko sobie może.
A my otępiali na wpół widzący,
Tak naprawdę już nie wiemy na co czekamy.
Chyba to już jest obłęd, bez nadzieja.
Myśli są wtedy takie,
Żeby było tego czekania koniec,
A nie zawsze początek.
Może trzeba już przestać czekać,
Na ten termin do szpitala.
I spokojnie zaliczać tą eutanazję utajoną,
Niby nie jawną nie dozwoloną.
Ale żeby czekać na leczenie rok albo więcej.
To jak mina z zapalnikiem,
Czasowym na baterie.
Młodych naprawdę szkoda.
Starzy ludzie to w kolejkach,
Do leczenia przeszkoda.
Choroba nie wybiera.
Bogaty, biedny.
Mniej czy bardziej wykształcony,
Wszystkich jednako, atakuje,
Zależy jaką dawkę człowiek wytrzymuję.
Na pierwszej wizycie u lekarza.
Niech lekarz łopatę, zamiast leku zapisuję.
Niech życie z chorobą się mocuje.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Wiersze

 

Dodaj komentarz