RSS
 

Kiedy starość była młoda

Kiedy starość była młoda,inna była jej uroda.
Ambicji jej nie brakowało,harowała ile sił starczało,
Wracając z pracy ręce wkładała często do kieszeni,
miała wrażenie że ciągną się po ziemi.
Nie wszyscy mogą mieć studia wyższe.
Czarną robotę,też trzeba spełniać,jest potrzebna na co dzień.
Nic się wtedy nie liczyło,ważne że starość w młodym wieku,
Rodzinę utrzymywała,luksusów nie było na żebranym się nie żyło.
Trzeba było dobrze główkować,by przeżyć.
Teraz młody człowiek,podchodzi do starości,prosi o grosz skromny,
nawet się nie zarumieni,tłumaczy że jest bezdomny.
Wiadomo różnie się życie człowieka toczy,bieda nieraz zagląda w oczy.
Mogę się chętnie,dzielić ostatnim okruszkiem chleba,
jak była by taka potrzeba.
Mam takie myśli,powinno się szukać pracy,nie darmowego utrzymania.
Kto utrzyma pokolenie,które nie ma teraz chęci do pracy.
Starość na szczęście,widzieć tego nie będzie.
Może stanie się jakiś cud,
zamiast pracy na stole,pojawi się manna z nieba,to martwić nie będzie się trzeba.
Wiadomo nowe okolenie pomysły inne.
Starość wie jedno,trzeba w ogóle nie mieć ambicji,
żeby żyć na koszt innych.
Najpierw utrzymuje Mamusia,żeby pełna była gębusia tak długo ile się da.
Inaczej jak niepełnosprawny,można zrozumieć.
Właśnie ci sprawni inaczej rwą się do pracy.
Tylko takie życiowe trutnie,męczą się w każdej pracy okrutnie,
nieszczęśliwa jest taka życiowa ofiara.
Główkę do pomysłów mają nie złą.
Wielką sztuką jest żyć bez pracy.

Dodaj komentarz